To jeden z tych krajów, który dotychczas odwiedzałam najczęściej i najchętniej. Miejsce niezliczonych kilometrów przemierzanych samochodem, sentymentów motorówkowych i spontanicznych wypadów (głównie majówkowych), które to z Chorwacji uczyniły szczególnie bliski memu sercu punkt na mapie świata.

Odkąd w lipcu 2013 roku Chorwacja stała się członkiem Unii Europejskiej, ułatwiło to wiele spraw. Wrzucamy w kieszeń dowód osobisty, kilka euro, kartę kredytową i jedziemy na wakacje tak, jakbyśmy podróżowali do sąsiedniego województwa.

Polscy żeglarze upodobali sobie Chorwację szczególnie, bo to wymarzone miejsce na to, żeby spędzić urlop pod żaglami. Według statystyk ten kraj wybierają najczęściej. Chorwacja ma do zaoferowania wszystko, czego pływający mogą sobie zażyczyć.

Pogoda

Bałtyk jest najbliżej, ale jako morze do żeglowania nadaje się tylko dla wytrawnych żeglarzy. Krótka, wredna fala, gwałtowne zmiany pogody, porywiste wiatry i brak gwarancji słońca nie zachęcają do spędzania na nim urlopu. Ponadto pochodzę z południa Polski, do granicy czeskiej mam raptem kilka kilometrów, więc zwyczajnie bardziej opłaca mi się wybywanie do Chorwacji niż nad Bałtyk. Tam pogoda zawsze pewna.

Mazury są pod tym względem trochę lepsze, bo ani fali, ani sztormu na nim nie uświadczymy, a przynajmniej nie za często. Problemem może być natomiast tydzień urlopu pod chmurami i mżawką, bo przecież nie na to się pisaliśmy oraz tłok na kejach.

Dlatego wszystkie te dylematy możemy łatwo rozwiązać, stawiając na pewną Chorwację. Na wybrzeżu panuje miły sercu i ciału klimat śródziemnomorski, dni są słoneczne i suche, lata ciepłe, silny wyż azorski praktycznie gwarantuje świetną pogodę w lipcu i sierpniu.

Wiatr

Wiatry do żeglowania też wymarzone. Mistral, który jest określany mianem wiatru żeglarzy i dobrej pogody, zaczyna wiać około 10 rano i wygasza się tuż przed zachodem słońca. Rozpędza się stopniowo, maksimum osiągając wczesnym popołudniem. Ponieważ nie przekracza siły 5-6B, nie zmęczy nas w trakcie żeglugi. Na dodatek występuje między czerwcem a połową września, dzięki czemu w okresie wakacyjnym mamy gwarancję tego, że popływamy a nie będziemy smażyć się na pokładzie podczas flauty. Jego ostatnią sympatyczną właściwością jest to, że gdy obserwujemy jego zaburzenia, możemy zakładać, że za moment nadejdzie trochę mniej przyjemny jugo. Ten ostatni latem pojawia się rzadko, więc nie musimy się nim przejmować.

Jugo rozwija się powoli, dlatego nie jest niebezpieczny, ale przynosi silniejszą falę, mocniejsze podmuchy i szkwały oraz burzę i deszcz. Bać musimy się wyłącznie wiatru bora, ale latem dmucha bardzo rzadko. Dobry skipper zorientuje się zawczasu, że trzeba zrzucić żagle.

Wietrznie Chorwacja jest bliska ideału.

Baza

Chorwackie wybrzeże liczy ponad pięć i pół tysiąca kilometrów. Około dwóch tysięcy to linia brzegowa, a aż cztery przypada na obrzeża wysp, których jest tam prawdziwe zatrzęsienie. W całym kraju znajdują się tysiące portów, marin i przystani. Nie byłam w stanie znaleźć dokładnej liczby, ale jest ich na pewno grubo ponad tysiąc i cały czas powstają nowe. W większości są świetnie wyposażone we wszystko, czego potrzebuje żeglarz na lądzie. Sanitariaty, prysznice, baza noclegowa dla tych, których zmęczyło kołysanie, punkty usługowe, gastronomiczne, dobrze zaopatrzone bosmanaty, w których możemy dokupić zgubiony obijacz, utopioną kotwicę albo uszkodzoną szeklę. Bajka.

Trasy

Wody przybrzeżne są oddzielone od pełnego morza licznymi wyspami, które częściowo wygaszają narowy żywiołu. Dzięki temu w Chorwacji poradzi sobie nawet początkujący żeglarz. Powiedzmy sobie szczerze, jakkolwiek zdobywanie szlifów i ostróg na Bałtyku szybko uczy radzenia sobie w ekstremalnych sytuacjach, tak pierwsze kroki po zrobieniu patentu lepiej stawiać na przyjaźniejszych wodach. Podobnie ma się sprawa, jeżeli jesteśmy tylko członkiem załogi i chcemy po prostu wypocząć na urlopie. Przyznaję uczciwie, że ja należę do tej właśnie grupy „żeglarzy”.

Chorwację pod względem tras i charakterystycznych widoków możemy podzielić na kilka regionów.

Półwysep Istria to przede wszystkim spokojny mistral, świetne mariny, położona na siedmiu wzgórzach Pula, z jednym z najlepiej zachowanych amfiteatrów rzymskich oraz Archipelag Brijuni, który dyktator Josip Broz Tito przekształcił w letnią rezydencję. Od 1983 roku wyspy są parkiem narodowym i niewątpliwie warto tam zawinąć na dzień lub dwa. Odwiedzałam to miejsce przed laty. Wraz z partnerem spędziliśmy na wyspie cały dzień jeżdżąc na rowerach, co raz natykając się na dziko żyjące zwierzęta czy lokalne zoo, które mogę określić raczej mianem ogromnego ogrodu zoologicznego. Świetne miejsce na aktywny odpoczynek, solo lub we dwoje.

Kwarner to wyspy między Istrią a wybrzeżem Velebitu i samo wybrzeże. Możemy cumować na Losinj, na Krk, Rab albo Pag. Okolice Rijeki, największego miasta tego regionu, to tereny przemysłowe i nie bardzo jest po co tam płynąć. Wiejące tu wiatry też nie należą do najprzyjemniejszych, ponad 10 lat temu wiatr wiejący w Kanale Tihi zrzucił z mostu samochód osobowy z przyczepą kempingową. Rejonu tego nie polecam do żeglugi, chyba że dobierzemy sobie doświadczoną załogę i sami chcemy się sprawdzić. W celach relaksacyjno-wypoczynkowych zdecydowanie preferuję Dalmację.

W opinii wielu żeglarzy, to właśnie w Dalmacji zaczyna się prawdziwa Chorwacja. Wysokie góry, leżące tuż przy brzegu, opadają stromo do morza, oferując niezapomniane widoki. Inna flora i fauna, to tutaj możemy spotkać delfiny butlonose. A powiem wam, że nic tak nie wyciąga załogi na pokład, jak okrzyk „delfiny”.

Do tego liczne zabytki klasy światowej, cudowne miejsca do zwiedzania oraz bogata infrastruktura żeglarska czynią z Dalmacji idealne miejsce do żeglugi. Geograficznie Dalmację można podzielić na trzy części.

Dalmacja Północna, w której jest około trzystu wysp. Jeżeli mamy ochotę pooglądać pocztówkowe widoki, stanąć na kotwicy w zacisznej zatoce w cieniu klifu albo zaparkować łódź na dzikiej plaży i poleżeć sobie na piachu, to tylko tutaj. Nie sposób obejrzeć wszystkiego podczas jednego rejsu, dlatego warto tu wracać.

Dalmacja Środkowa charakteryzuje się masywami górskimi, rozciągającymi się od Trogiru do Ploce. Płynąc wzdłuż wybrzeża możemy odwiedzić takie miasta portowe jak Hvar albo Primosten. O atrakcjach każdego z nich można napisać oddzielny tekst, a wymieniłam tutaj tylko kilka miejsc. Gwarantuję wam, że w czasie dwutygodniowego rejsu zobaczycie tylko ułamek piękna tego regionu i na pewno zechcecie tu wrócić.

Dalmacja Południowa to przede wszystkim archipelag wysp Elfackich i żelazny punkt każdej wizyty w Chorwacji – Dubrownik.

Zbiorę jeszcze szybko najpiękniejsze miejsca, które można tu odwiedzić. Na pewno będzie to Zadar ze swoimi wodnymi organami. Biograd z bajkową starówką. Sibenik rozłożony na zboczu góry, jakby przyklejony do skały. Trogir, który niektórzy nazywają Dubrownikiem w miniaturze. Split z pałacem Dioklecjana. Cavat z przepiękną zatoką. I wreszcie wspomniany przed chwilą Dubrownik.

Dla odważnych i mających doświadczenie w nurkowaniu, polecam wyspę Vis, która do niedawna była bazą marynarki wojennej. Okolice wyspy odwiedzają bowiem rekiny, w tym żarłacz biały. Jeżeli nie boicie się spotkania z najgroźniejszym drapieżnikiem świata, możecie zaryzykować.

Łodzie motorowe

Oczywiście jeżeli ktoś ceni sobie pokład bez bomu, brak przechyłu i szybkość, która wyciska dech z piersi, może wybrać się na pojedynczą przejażdżkę albo dłuższy rejs łodzią motorową. Miejsca i trasy są te same lub podobne do tych, którymi pływają żeglarze. Ale na takiej jednostce krajobraz nie przesuwa się powoli przed oczami, tylko zmienia się niczym film na przewijaniu.

Warto też pamiętać, że zarówno czarter, jak i koszty eksploatacji łodzi motorowej, są dużo wyższe niż w przypadku jachtu. Dlatego na dłuższe przeloty polecam żagle, a łódź motorową wynajmujemy na kilka godzin w miejscu, w którym cumujemy. Bo żeby być szczerą, czasami człowiek ma ochotę popłynąć przed siebie trochę szybciej…