Przereklamowane miejsca na świecie – czyli zastanów się, zanim się tam wybierzesz 
Nie jestem fanką podejmowania decyzji w oparciu o czyjeś doświadczenia czy odczucia. Zwłaszcza jeśli mowa o podróżach. Lubię wyrobić sobie swoje własne zdanie na temat konkretnego miejsca, a to uzależnione jest od całego wachlarza składowych danej chwili. Nastroju, momentu w życiu i zwykłego zapotrzebowania energetycznego na tą czy inną destynację. Ale tak jak mam swoje światowe top #HOT miejsc, które mogę Wam polecić, mam również swoją listę #NOT – szerokości geograficzne, które mnie rozczarowały.
O Barcelonie, do której żywię sporo niechęci, pisałam już wcześniej. I choć moja „not hot” lista mogłaby być dłuższa ograniczę się do 5 podróżniczych rozczarowań. Podzielacie któreś z nich?

Los Angeles

Najludniejsze miasto stanu Kalifornia. Opisywane jako zachwycające, wiecznie żywe. Doskonale znane nam z licznych superprodukcji filmowych. Tyle że ani wyjątkowej żywotności, ani tym bardziej zachwytu czymkolwiek tam nie zaznałam. Słynne Miasto Aniołów z niebiosami ma niewiele wspólnego. Ot zwyczajna, wielka metropolia i… to by było na tyle. Jak dla mnie bez klimatu czy wspaniałej atmosfery. Bez duszy. Miasto jest olbrzymie, więc człowiek ma wrażenie jakby było ono zlepkiem kilku mniejszych miejscowości. Bez konkretnego centrum. Z ludźmi goniącymi za niespełnionymi marzeniami. A jeśli Twoją nadzieją na odreagowanie dziennej nudy na niezapomnianej imprezie trwającej do białego rana – również nic z tego. Kluby w LA zamykane są o 2:00!

 

 

Dlatego zamiast LA polecam wycieczkę (i pobyt) bliżej wybrzeża. Np. Venice Beach, Santa Barbara, Santa Monica. Miasteczka boskie! Klimatyczne, zachwycające swoją egzotyką, wprost jak z obrazków.

Podsumowując, Los Angeles odwiedzić warto dla klasycznego „odhaczenia”. Ale oczekiwania trzymać należy w ryzach.

 

Bukareszt

Stolica Rumunii to kolejne miasto, które zdecydowanie mnie rozczarowało. Wielu blogerów i podróżników przekonuje, że jest to miasto, któremu warto dać szansę choćby po to by zobaczyć urokliwy Bulevardul Unirii czy olbrzymi pałac wybudowany przez Nicolae Ceausescu. Byłam, widziałam. I co? I szału nie ma. Same budowle względnie ciekawe, ale na pewno nie na tyle, by dla nich fatygować się na drugi koniec Europy. Bukareszt jest po prostu miastem nudnym, niemającym zbyt wiele do zaproponowania, i tyle w temacie.

Jeśli więc wybieracie się do Rumunii, Waszej uwadze polecam tereny pozamiejskie, zwłaszcza Transylwanię. Blisko natury, gór, cudownego krajobrazu, który zdaje się nie mieć końca.

Indie

Szokujące! Przepełnione skrajną biedą, że o brudzie i dramatycznych warunkach sanitarnych wielu miejsc nie wspomnę. Choć byłam w wielu ubogich krajach żaden z nich nie przytłoczył mnie tak bardzo jak Indie właśnie. Egzotykę i możliwość poznawania innych kultur oraz zwyczajów, jedzenia, zachowań uwielbiam. Ale na podróż do Indii należy się przygotować psychicznie. Wiedziona sloganem reklamowym „Incredible India”, równie: ’incredible’ kraju się spodziewałam. Tymczasem szok.

Zastałam kraj brzydki. Zatłoczony, brudny, hałaśliwy.

Są tu oczywiście pewne plusy takie, jak chociażby możliwość rozkoszowania się tamtejszą kuchnią, ale nie liczcie na niekończące się piękne widoki, spokój i czyste oceany. Mnie rozczarowała także architektura, w tym Taj Mahal. Oczekiwałam, że to słynne mauzoleum będzie co najmniej tak zachwycające jak w filmach i przewodnikach. Tymczasem sam budynek w środku jest niewielką komnatką o wymiarach toalety w moim mieszkaniu.

Czy są wyjątki? Jasne! Nie jest tak, że Indie rażą brzydotą w całej swej rozciągłości, ale trzeba się trochę postarać, by te piękne krajobrazy znaleźć.

Jamajka

Chyba każdy z nas choć raz słyszał o tej pięknej, malowniczej wyspie. Tymczasem jej odwiedzenie nie jest dobrym pomysłem. Szczególnie wtedy, gdy zależy nam na tym, by nie spędzać całych wakacji na siedzeniu w hotelu i korzystaniu z all-inclusive. Dlaczego? Bo choć sama Jamajka jest miejscem pięknym, prezentującym się dokładnie tak jak znamy to z filmów, teledysków czy pocztówek w tym przypadku zawodzą… ludzie.

Mieszkańcy tej wyspy doskonale zdają sobie sprawę, że przeciętny turysta nie jest w stanie samodzielnie poradzić sobie ze zwiedzaniem wyspy, choćby z powodu jej nieznajomości czy barier językowych. Za każdą, najmniejszą nawet pomoc często wyłudzają ogromne sumy pieniędzy. Sprawia to, że bajkowe widoki nie są w stanie zmniejszyć rozczarowania tym miejscem.

Copacabana

Ta słynna brazylijska plaża wydawać by się mogła prawdziwym rajem na ziemi. Nie bez powodu przecież śpiewa się o niej piosenki! Wydawać by się więc mogło, że czeka na nas czysta woda, miękki piasek i rozkoszne wylegiwanie się na słońcu. Nic bardziej mylnego. Tak naprawdę na plaży tej znajdziemy wielu podejrzanych typków spod ciemnej gwiazdy, tyle samo żebraków i prostytutek. Otaczające plażę blokowiska to prawdziwe siedlisko biedy, które nie ma nic wspólnego z rajskim wypoczynkiem. Podobnie jak znajdująca się przy plaży sześciopasmowa autostrada… oczekiwania vs. rzeczywistość.

Jak więc widać, nasze wyobrażenia o popularnych zakątkach i miejscach turystycznych są nierzadko zbyt kolorowe. Aby więc podróże, które odbywamy spełniały nasze oczekiwania warto dobrze zorientować się jak wyglądają i co oferują rzeczywiście. Unikniemy dzięki temu wielu rozczarowań.