Londyn jest niezwykły. Londyn jest arcyciekawy. Nie chcę wracać do Warszawy!

Muszę przyznać, że idea Airbnb bardzo mi się podoba od samego początku. Dzielenie się przestrzenią w domu to świetna sprawa – zwłaszcza dla kogoś, kto uwielbia poznawać nowych ludzi. Jednak patrząc na ceny, trzeba jednak raczej skupić się na malutkich i uroczych mieszkankach, które zapewnią romantyczną prywatność. Co prawda tym razem postawiłyśmy na apartament nie z Airbnb, ale mam już kolejne plany!

Nie byłabym jednak sobą, gdybym o Airbnb nie myślała z właściwym sobie rozmachem. W poprzednim wpisie o Londynie pokazałam już, o czym marzę. Przypomnieć możecie sobie TUTAJ.

Airbnb Experiences – pomysł na spędzenie czasu

Ostatni pomysł na Londyn z Airbnb to już wyższy poziom wtajemniczenia. Nie wiem, czy wiecie, ale Airbnb uruchomiło ciekawy projekt o wdzięcznej nazwie Experiences. Poza mieszkaniem (choć to nie zawsze zawarte jest w ofercie – warto sprawdzać!) otrzymuje się miłe towarzystwo i kreatywny sposób spędzenia czasu. Moją uwagę przykuła oferta Sarah, która zajmuje się tradycyjnym modelowaniem kapeluszy i innych nakryć głowy. Coś wspaniałego – klimaty Ascot i retro to doskonały pomysł na spędzenie czasu w Londynie! Ostrzegam lojalnie, że przeglądnie wszystkich Experiences to nie tylko pożeracz czasu, ale także wyjątkowy zastrzyk wrażeń pobudzający wyobraźnię i skłaniający do czynienia planów!

Londyn i miłość (do piłki nożnej)

Nie byłabym sobą również wtedy, gdybym nie wspomniała o mojej prawdziwej miłości. Londyn od bardzo dawna jest na mojej travel wish list, także przez wzgląd na moją miłość do piłki nożnej. Co prawda jako nastolatka kibicowałam Czerwonym Diabłom, ale być w Londynie i nie pójść na Wembley – to grzech. Co więcej możliwe, że na stadion ten czy Arsenalu trafię wcześniej niż do hotelu! W moim życiu bowiem wszystkie drogi prowadzą… na stadion.

Stadion ArsenaluNawet na studiach nie było łatwo o moim gorącym uczuciu zapomnieć. Tematem mojej pracy licencjackiej była analiza językowa 240 nazw klubów piłkarskich z Wysp Brytyjskich. Przysięgam, do dziś często mi się śni, że występuję w roli speakera na jednym ze stadionów i zapowiadam mecz Arsenalu United z Manchesterem Londyn.

Gdzie jeść w Londynie?

Marzę już o wizycie na słynnym Borough Market, gdzie jedzenie jest podobno absolutnie wspaniałe, a dodatkowo podawane w wyjątkowo urokliwym miejscu. Piękna hala już czeka na mnie i mój aparat fotograficzny. Na razie zadowalam się przeglądaniem wszystkich tych smakołyków w internecie. Z ciekawostek wiem, że na tym targu warto rozglądać się bacznie. Jest to miejsce lubiane przez gwiazdy i celebrytów, moja znajoma „upolowała” tam niegdyś Helenę Bonham Carter, chętnie zjawiają się tam też podobno aktorzy grający w serialu „Sherlock”.

Polecano mi także sieć restauracji z azjatycką kuchnią – Wagamama. Nie przepadam za sieciówkami, wolę szukać czegoś dobrego i niestandardowego, ale podobno warto tam zjeść. Ja będę szukała raczej fajnego miejsca z moją ukochaną włoską kuchnią – ta angielska zdecydowanie nie jest w moim guście.

Przemyślę jednak skuszenie się na słynne fish&chips, bo jednak co kraj, to obyczaj!

Londyński luz

Z opowieści o Londynie najbardziej lubię te o ludziach. Barwnym i międzynarodowym tłumie, który musi być szalenie przyjemnie obserwować ciesząc się filiżanką herbaty przy stoliku otulonym angielską mgłą. Szalenie lubię miasta, które żyją, pieszczą swoich mieszkańców, są pełne historii nie tylko ważnych, ale tych zwykłych – ludzkich właśnie. Multikulturowość to ogromna zaleta takich społeczności, a w Londynie zawsze pociągała mnie legendarna możliwość bycia u siebie, choć jednocześnie w podróży. I choć walentynki to czas skupiania się na najbliższej osobie, zawsze warto po prostu pobyć razem, a uważnie rozglądać się dookoła. To zawsze wartościowo spędzony czas.