Kakaowe kosmetyki do opalania firmy Bielenda
ZapachEfekt na skórzeTrwałość
Piasek nieco klei się do kosmetyku i szyjki butelkiOpakowania mogłyby byc atrakcyjniejsze
4.2Wynik ogólny
Nawilżenie
Zapach
Trwałość
Wydajność
Efekt na skórze

Bielenda ma w ofercie klika linii z serii Bikini, przeznaczonej dla amatorów słonecznych kąpieli. Ja postawiłam na produkty z serii kakaowej i muszę przyznać, że jak na razie okazują się doskonałym wyborem.

W skład mojego plażowego zestawu wchodzą dwa produkty – Kakaowe Mleczko do Opalania (filtr 30) i Kakaowy Olejek do Opalania (filtr 6). Po co mi aż dwa produkty? To proste – te kosmetyki znakomicie się uzupełniają. Oba są chloroodporne i wodoodporne, co ma dla mnie ogromne znaczenie, bo jako zodiakalna Ryba więcej czasu spędzam w wodzie niż na plaży. Moja przeciwsłoneczna pielęgnacja polega więc na jednorazowym posmarowaniu się Mleczkiem Kakaowym na samym początku całodziennej sesji na słońcu (wrażliwym na słońce polecam zacząć od wyższego filtra, zwłaszcza, że zazwyczaj to właśnie w porannych i południowych godzinach słońce działa na nas najmocniej). Do tego, jeśli ktoś zdecydowanie preferuje opalanie na plaży, powinien częściej stosować mleczko – jest ono odporne na działanie piasku, zatem naturalny plażowy peeling nie zagrodzi ochronnej warstwie kosmetyku na skórze. Ochrona to jedno, ale komfort jest równie ważny.

Wracając jednak do moich basenowych przygód – mleczko na start sprawdza się świetnie, zwłaszcza, że po każdej kąpieli uzupełniam ochronną warstwę na skórze Olejkiem Kakaowym z tej samej serii. Smarowanie się mleczkiem wymaga brudzenia sobie rąk, a po wyjściu z basenu zazwyczaj marzę o błyskawicznym powrocie do przerwanej lektury. Tu wkracza niezawodny olejek, który zamknięty jest w butelce z atomizerem. Mogę zatem swobodnie się nim spryskać, a wcale nie muszę go wsmarowywać – mgiełka z olejku bardzo równomiernie osadza się na skórze, dzięki czemu unikam konieczności dodatkowego rozprowadzania kosmetyku. Do tego olejek zastosowany na mokrą skórę sprawia, że robi się ona doskonale nawilżona, a do tego pięknie się błyszczy i sprawia wrażenie idealnie gładkiej. Takie jest zresztą również osobiste odczucie – nie miałam ani przez chwilę wrażenia, że kąpiel słoneczna pozbawiła moją skórę wilgoci i elastyczności.

Sądząc po wieczornych efektach, wszystko, co na etykiecie obiecuje producent jest zgodne z prawdą – nie zauważyłam podrażnień, zaczerwienienia, wysuszenia. Rozgrzana i muśnięta słońcem skóra dużo szybciej łapie idealny kolor opalenizny. Olejek jest tak przyjemny, że miałam ochotę zastosować go jako kosmetyk pielęgnacyjny po opalaniu, tu jednak przegrał z innymi produktami Bielendy – multifazowymi olejkami, o których zresztą napiszę tu jeszcze osobno.

Zdecydowanie polecam Kakaowe produkty Bielenda Bikini – teraz zaczynam mieć chrapkę na olejki arganowe z tej samej serii oraz linię kokosową, bo to mój ulubiony zapach. Mmm. Chyba czas zaplanować kolejny wyjazd.