Multifazowe olejki Bielenda – przyjemne kosmetyki na lato (i nie tylko)
4.3Wynik ogólny
Zapach
Nawiliżenie
Regeneracja
Wydajność

Wspominałam już kiedyś, że jestem wielką fanką ‚Złotego Eliksiru’ Bielendy, dlatego z chęcią sięgnęłam po kolejne kosmetyki tej firmy – dwa multifazowe olejki o działaniu regenerującym i nawilżającym.

Linia Zmysłowe Olejki to dwa produkty, różniące się składem i działaniem. Na pierwszy ogień poszedł olejek Namiętne Nawilżenie (mmm, nazwa kusi!), który zawiera dwa podstawowe składniki: olejki z maruli i z czarnej porzeczki. Nie przepadam za specyficznymi zapachami, ale w tym wypadku kosmetyk jest idealnie zbalansowany. Mix zapachów robi fantastyczne wrażenie, a do wyżej wymienionych doszła jeszcze trzecia, dotychczas mi nieznana, nuta zapachowa. Okazało się, że olejek aromatyzowany jest dodatkowo słodkim zapachem kwiatów frangipani – w Polsce lepiej kojarzonych jako plumeria, czyli kwiat zakochanych. Już wiemy, skąd nazwa produktu 🙂

Efekty zapachowe były wspaniałe, jednak nie oszukujmy się – od olejku nawilżającego oczekuje się zazwyczaj czegoś więcej niż tylko ładnego zapachu. Na szczęście produkt nie zawodzi. Olejek rozprowadza się przyjemnie, lekko i bez koszmarnego wrażenia, że skóra pozostanie lepka od jego nadmiaru. Część kosmetyku wchłania się natychmiast, a na skórze pozostaje jedynie delikatna i pięknie pachnąca warstewka, dająca uczucie przyjemnego nawilżenia i sprężystości skóry, która poza tym bardzo pięknie błyszczy, wzmagając wrażenie superprzyjemnej gładkości. To wrażenie trwa satysfakcjonująco długo, choć ciężko sprawdzić, kiedy skóra wróci do stanu sprzed aplikacji – w upalne dni korzystam z takich kosmetyków bardzo często. I tu przeszłam do drugiego kosmetyku z serii, czyli Rozkosznej Regeneracji.

W drugim produkcie dominują olejki z brzoskwini i awokado, a dodatkowego aromatu nadają mu kwiaty pomarańczy – piękny i zmysłowy zapach, zawsze kojarzący się ze śródziemnomorskim latem (dlatego nadają się do stosowania także zimą). Zapachem zatem znowu byłam kupiona, ale to znów tylko początek. Nie ukrywam, że mam zdroworozsądkowy stosunek do kosmetyków odżywczych – zwłaszcza jeśli to linie czysto kosmetyczne, które nie pochodzą z apteki i nie są bogate w prawdziwie regenerujące składniki. Olejki Bielendy tak głęboko nawilżają jednak ciało, że nie sposób dostrzec różnicę w wyglądzie skóry po użyciu ww produktów, a tych z półki aptecznej. Przy dłuższym stosowaniu olejku, skóra na pewno ma szansę stać się bardziej sprężysta i gładka.

Reasumując: multifazowe olejki Bielendy to efekt lśniącej i gładkiej skóry. Do tego mega-intensywne nawilżenie. I co również ważne – świetny sposób aplikacji, z użyciem dyfuzora. Połysk osiągnięty w kilkanaście sekund bez lepkich dłoni – oto czego potrzebuje każda dziewczyna na wakacjach.

Multifazowe olejki sprawdziły się na 5+

P.S. Koniecznie spryskajcie nimi nogi, ramiona i dekolt przed wyjściem na wieczorną imprezę. Skóra wygląda obłędnie!